Używamy Cookies w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Dalesze korzystanie z tego serwisu oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Dowiedz się więcej o naszej polityce prywatności

Zamknij

08 - 28/06/2015

fot. M. Zakrzewski
Galeriafot. M. Zakrzewski

Wydarzeniem festiwalu była światowa premiera opery Czarodziejska góra Pawła Mykietyna, z librettem Małgorzaty-Sikorskiej Miszczuk, scenografią Mirosława Bałki i w reżyserii Andrzeja Chyry.

Według Jacka Marczyńskiego, krytyka „Rzeczpospolitej” Czarodziejska góra jest „pierwszą wybitną polską operą XXI wieku”. Jacek Hawryluk w „Gazecie Wyborczej” pisze, iż „Nie było dotąd tak spójnej i konsekwentnej propozycji wytyczającej polskiej operze nową drogę. Ale Czarodziejska góra nie wywarłaby tak mocnego wrażenia, gdyby nie rewelacyjny zespół wykonawców zebranych przez kompozytora, od sześcioosobowego chóru po solistów: zjawiskową wokalnie Agatę Zubel (Amerykanka), dominującą Jadwigę Rappe (pani Stöhr), tajemniczą Urszulę Kryger (Naphta), liryczną Barbarę Kingę Majewską (Kławdia), tenorów Karola Kozłowskiego i Juana Novala-Moro oraz odtwórców głównych ról: Szymona Komasy (Hans), Szymona Maliszewskiego (Joachim) i Łukasza Koniecznego (dr Behrens)”. Stefan Drajewski, krytyk „Głosu Wielkopolskiego” pisze, iż kompozytor oddał to, co stanowi istotę świata powieściowego – upływ czasu. „Małgorzata Sikorska-Miszczuk napisała znakomite libretto, które stanowi osobne dzieło nawiązujące przede wszystkim do ducha i idei zawartych w powieści Manna niźli fabuły, której w żaden sposób nie da się pomieścić w dwuaktowej operze” – dodaje recenzent. „Jest poczucie, że obcuje się z dziełem wielkim” – podsumowuje Dorota Szwarcman na swoim blogu „Co w duszy gra".

19 września Czarodziejską górę będzie można zobaczyć na festiwalu Sacrum Profanum w Krakowie, a później w Operze Bałtyckiej w Gdańsku.

Twórczość Thomasa Manna stała się punktem wyjścia także dla dwóch innych maltańskich prapremier. Romeo Castellucci stworzył na zamówienie Malty koncert/instalację Doktor Faustus, która „silnie zagrała z przestrzenią i przyzwyczajeniami odbiorcy oraz wykorzystała sensualność ludzkiego odbioru” – jak pisze Stanisław Godlewski w „Gazecie Wyborczej”. Marcin Masecki, nawiązując, do wspaniałego opisu ostatniej sonaty Beethovena w Doktorze Faustusie, wykonał utwory klasyka wiedeńskiego w wygłuszających słuchawkach. Była to premiera jego nowej płyty Ostatnie sonaty Beethovena wydanej nakładem wytwórni Lado ABC [wysłuchaj fragmentu w NINATECE].


Powrót do informacji prasowych